|
|
TMZM Mielec:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Działalność:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Warto zobaczyć:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Po godzinach:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Monitoring:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Poliptyk rodzinny albo fenomen Wozowiczów
[12-10-2007]
Oficjalny wernisaż wystawy „Trzy razy Wozowicz” odbył się w piątek o godz. 18.30, ale kilku dni wcześniej była dostępna dla zwiedzających w Galerii I Domu Kultury. Do zwiedzania zaprasza w imieniu organizatorów dyrektor Domu Kultury Marek Skalski.
Niecodziennie w mieleckich galeriach gości rodzinna wystawa autorska. Dojrzałych i młodzieńczego wieku twórców łączą nie tylko więzy pokrewieństwa. Bowiem każdy z nich to skończona indywidualność powiązana wspólną pępowiną – umiłowaniem sztuki. Pater familias – Jan Wozowicz ma już ugruntowane nazwisko i miejsce w mieleckim i krajowym Panteonie sztuki. Uprawia malarstwo i rzeźbę w drewnie. Utytułowany laureat wielu nagród i ogólnopolskich prezentacji. Doceniony nagrodą MEN, zasłużony pedagog sztuki, ma pokaźny dorobek ekspozycyjny i laury za jej upowszechnianie. Tak naprawdę całe jego udane życie osobiste i rodzinne podporządkowane było sztuce. Założyciel i pierwszy prezes Stowarzyszenia Twórców Kultury Plastycznej im. J. Stanisławskiego jest równocześnie członkiem Klubu Środowisk Twórczych Towarzystwa Miłośników Ziemi Mieleckiej i paru innych krajowych związków twórczych. Nic więc dziwnego, że krew z krwi i kość z kości czyli syn i córka z powodzeniem sięgnęli po ojcowski przykład, a że Opatrzność nie poskąpiła talentu – rezultat oczywisty. W pozytywnym sensie przysłowiowe jabłka – Kuba Wozowicz junior i córka Agnieszka legły od tatowej jabłoni niedaleko. Ledwie 10 lat po dyplomie Kuba może pochwalić się znaczącymi realizacjami, zgarniając prestiżowe nagrody na krajowych festiwalach. Artysta upodobał sobie rzeźbę religijną w drewnie i świątynne zamówienia z całej Polski sypnęły się jak z rękawa. Zachwycająca Matka Boska pogrążona w zadumie – to praca, która lśni jak klejnot na wystawie która obecnie gości w Galerii I Domu Kultury. Naturalnej wielkości rzeźba, w której artysta zawarł esencję boskości i człowieczeństwa. I wreszcie Agnieszka, uprawiająca na wskroś oryginalną wycinankę z papieru – duchem i kunsztem wywiedzianą ze skarbnicy judaizmu. Sztuka żydowskiej wycinanki pochodzi z XIV wieku, przez stulecia zapomniana, we współczesności przeżywa prawdziwy boom.
To misterne fabuły prowadzące dialog z cała mistyczną i mityczną atmosferą Thory, Talmudu, bogatej religijnej obrzędowości Starozakonnych Braci, starożytnej cywilizacji żydowskiej i Żydów Polskich, którzy nasz kraj uznali za nową ojczyznę. Piękna, gęsta od symboliki sztuka żydowskiej wycinanki wykreowana ręką Agnieszki nabiera nowego wyrazu w przedziwnej komunikatywności nowatorskiego ujęcia, tej jakże tradycyjnej dyscypliny sztuki.
Wystawa potrwa do 21 października i grzechem przeciw sztuce, byłoby jej nie obejrzeć. Fenomen Wozowiczów fascynuje co łacno stwierdzą odwiedzający rodzinną wystawę. Mielczanie mogą być dumni z takiego wsypu talentów, skondensowanych w jednej rodzinie. Może to wyzwanie chwili, by po modnych do niedawna muzykujących rodzinach nadszedł czas rodzinnych klanów uprawiających sztukę. Szlachetny precedens ku temu uczynili – Wozowiczowie.
Marek Skalski
źródło - Gazeta Lokalna Wydarzenia
|
|
|
|
|